Obecny kryzys na rynku pamięci RAM nie jest efektem powolnych, naturalnych zmian cenowych. To nagłe i skumulowane zdarzenia, które w bardzo krótkim czasie doprowadziły do sytuacji bez precedensu. Początkowe podwyżki na poziomie kilkudziesięciu procent były jedynie zapowiedzią znacznie poważniejszych problemów. W kolejnych tygodniach rynek dosłownie wymknął się spod kontroli, a ceny zaczęły rosnąć w tempie, którego nie obserwowano od lat.
W zaledwie dwa miesiące niektóre moduły pamięci, szczególnie DDR5, podrożały nawet kilkukrotnie. Produkty, które jeszcze niedawno uchodziły za rozsądnie wycenione, zaczęły osiągać poziomy wcześniej zarezerwowane wyłącznie dla segmentu premium. Co istotne, wzrosty nie dotknęły tylko najnowszego standardu. Równie mocno odczuły je starsze generacje, w tym DDR4, które zamiast tanieć wraz z upływem czasu, zaczęły drożeć z powodu wygaszania produkcji.
Dominacja kilku graczy i zmiana priorytetów produkcyjnych
Jednym z kluczowych czynników obecnej sytuacji jest silna koncentracja rynku pamięci DRAM. Zdecydowana większość globalnej produkcji znajduje się w rękach zaledwie kilku firm. Dwóch największych producentów kontroluje znaczną część rynku, a trzeci z nich posiada udziały porównywalne z liderami. Pozostałe firmy mają marginalny wpływ na podaż, co oznacza, że decyzje największych graczy natychmiast odbijają się na cenach detalicznych.
W ostatnim czasie producenci ci zaczęli intensywnie przesuwać swoje moce produkcyjne w stronę rynku serwerowego i rozwiązań dla sztucznej inteligencji. Ogromne projekty infrastrukturalne, realizowane na potrzeby centrów danych, pochłaniają niewyobrażalne ilości pamięci. W praktyce oznacza to, że pamięć, która jeszcze niedawno trafiała do sklepów dla konsumentów, dziś jest alokowana do zupełnie innych zastosowań.
Dlaczego pamięci serwerowe wpływają na rynek konsumencki
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że pamięci wykorzystywane w centrach danych nie powinny mieć bezpośredniego wpływu na dostępność RAM do komputerów domowych. W rzeczywistości jednak wszystkie te produkty powstają w tych samych fabrykach, często na bardzo podobnych liniach technologicznych.
Boom na sztuczną inteligencję spowodował gwałtowny wzrost zapotrzebowania na pamięci o wysokiej przepustowości, takie jak HBM czy nowoczesne warianty DDR5. Aby sprostać temu popytowi, producenci musieli przekierować swoje linie produkcyjne. Nie istnieją obecnie wolne moce, które pozwalałyby równolegle zaspokajać potrzeby rynku AI i konsumentów. Każda zmiana priorytetów odbywa się więc kosztem dostępności pamięci przeznaczonej do komputerów osobistych.
Dodatkowo produkcja pamięci HBM jest znacznie bardziej skomplikowana i kosztowna. Wymaga ona zaawansowanych procesów technologicznych oraz łączenia wielu warstw pamięci w pionowych strukturach. To jeszcze bardziej ogranicza elastyczność produkcji i zmniejsza ilość zasobów, które mogłyby zostać przeznaczone na klasyczne moduły RAM.

Efekt domina: niedobory, zapasy i spirala cenowa
Gdy dostępność pamięci zaczęła się kurczyć, rynek zareagował w przewidywalny sposób. Firmy oraz duzi odbiorcy rozpoczęli gromadzenie zapasów, aby zabezpieczyć się przed dalszymi podwyżkami. Taka strategia, choć zrozumiała z punktu widzenia biznesu, dodatkowo pogłębiła problem niedoboru.
W efekcie ceny zaczęły być aktualizowane coraz częściej, a w przypadku niektórych modeli zmieniały się z tygodnia na tydzień, a nawet z dnia na dzień. Ograniczona dostępność oznacza również brak promocji, wyprzedaży i atrakcyjnych ofert, do których konsumenci byli przyzwyczajeni w poprzednich latach. W dłuższej perspektywie może to prowadzić także do opóźnień w dostawach i jeszcze większej niestabilności rynku.
Co to oznacza dla zwykłych użytkowników
Wszystko wskazuje na to, że obecna sytuacja nie jest chwilowym zaburzeniem, lecz efektem głębokiej zmiany strukturalnej na rynku pamięci. Jeśli sztuczna inteligencja nadal będzie pochłaniać znaczną część globalnej produkcji, konsumenci będą musieli przyzwyczaić się do wyższych cen i ograniczonego wyboru. Tanie pamięci RAM nie znikną całkowicie, ale ich dostępność stanie się coraz bardziej uzależniona od momentu zakupu i aktualnej sytuacji rynkowej.





